piątek, 4 stycznia 2013

00.

Cześć.
Oto pierwszy rozdział nowego opowiadania.
Mam nadzieję, że wam się spodoba i was nie zawiodę. Przepraszam za długość notki, ale nie potrafię krócej. :d
W tym rozdziale pojawią się dwie perspektywy. W następnych też nie mogę obiecać, że na rozdział przypadnie tylko jedna perspektywa. Jednak się postaram.
Miłej lektury. :D


- Liam. – westchnąłem przez śmiech. – Przestań mnie namawiać,  bo i tak nigdzie z tobą nie pójdę. – poklepałem przyjaciela po plecach, nie kryjąc swojego rozbawienia tą sytuacją. Liam od pół godziny próbował namówić mnie na pójście z nim do baru dla homoseksualistów. Byłem jednak nieugięty. Nie to, żebym miał coś do gejów czy lesbijek. Po prostu nie całkiem komfortowo czułbym się w takim miejscu. Świadomość, że dla większości mężczyzn, byłbym tylko kolejnym kąskiem, nie odpowiadała mi za bardzo.
 - No weź… - jęknął błagalnie. – Tylko ten jeden raz. Proszę. – wbił we mnie swoje brązowe tęczówki, wydymając przy tym wargi, przez co jeszcze bardziej przypominał niewinnego szczeniaczka. Pokręciłem głową załamany swoim położeniem. Byłem na straconej pozycji. Nigdy nie umiałem mu odmawiać, gdy patrzył na mnie w ten sposób. I to bez różnicy, czy chodziło o wypad do kina na beznadziejny film, który jego zdaniem jest mega hitem, czy oddanie mu ostatniego tosta, gdy wpadał do mnie do domu po męczących zajęciach.
 Już miałem wypalić, że się zgadzam, ale ma robić wszystko, by żaden z jego napalonych ‘kumpli’ nie próbował mnie podrywać, bo nie bardzo miałem ochotę na flirtowanie z innymi mężczyznami. Wiedziałem, że gdy taka sytuacja będzie miała miejsce może do takiego czegoś dojść. Nigdy nie byłem dobry w spławianiu ludzi, co często się na mnie odbijało.  
Pamiętam pierwszą poważną dyskotekę, na którą puścili mnie rodzice. Nie taką w szkole, tylko w zwykłym klubie, do którego przychodziło wiele osób z pobliskich miasteczek. Załatwienie alkoholu też nie było trudne, mimo że miałem wtedy niespełna osiemnaście lat. Wystarczyło podejść do kogoś starszego, dać mu pieniądze i powiedzieć, czego chcesz, a on był na tyle miły, by ci kupić wymarzonego drinka. Tańczyłem w kółku z kumplami i zbierałem się w sobie, by podejść i zagadać do dziewczyny, która wpadała mi w oko. Widziałem, że jej również odpowiada mój wygląd, bo gdy tylko nasze spojrzenia się krzyżowały, uśmiechała się zalotnie. Mimo to potrzebowałem trochę czasu, by dokładnie przemyśleć to co powiem.
 - No rusz się Horan, bo ktoś ci ją sprzątnie. – szturchnął mnie Josh i ruchem głowy wskazał na dziewczynę, koło której niebezpiecznie blisko kręcił się jakiś inny chłopak. Szybko w myślach powtórzyłem słowa jakimi zagadam do rudowłosej piękności i ruszyłem w jej stronę. Zrobiłem trzy kroki wynurzając się z tłumu znajomych, dziewczyna uśmiechnęła się zachęcająco i w tym momencie poczułem silne szarpnięcie w lewą stronę. Wpadłem na kogoś. Tym kimś okazała się inna dziewczyna. Była już nieźle wstawiona i z tego co zrozumiałem, chciała ze mną zatańczyć. Nie potrafiłem jej odmówić, więc zgodziłem się na jeden taniec. Z tym, że przedłużył się on do końca dyskoteki, a ja tylko z smutną miną obserwowałem jak dziewczyna moich marzeń bawi się z innymi.
- Ale czekaj… - złapałem go za ramię i zatrzymałem. Zacząłem się zastanawiać dlaczego tak bardzo nalega, żebym z nim tam poszedł. Bo gdyby tak spojrzeć w przeszłość to trwa to już od dwóch tygodni. A dokładniej od czasu, gdy po pijaku wyznałem mu, że David Johns  - chłopak który ma ze mną zajęcia wf, ma fajny tyłek, no i ciało, a do tego jest całkiem przystojny. - Dlaczego tak bardzo zależy ci na tym, żebym tam z tobą poszedł, co? – stanąłem przed nim i spojrzałem na niego, by wyczytać z jego miny ewentualne kłamstwo.. – Hmm? – domagałem się odpowiedzi, której Liam raczej nie zamierzał mi szybko udzielić. Położyłem rękę na jego ramieniu w pokrzepiającym geście i wbiłem w niego przenikliwe spojrzenie, jakbym chciał wywiercić mu dziurę w mózgu. Cóż.. chciałem się dowiedzieć jaki jest powód tego, że tak usilnie próbuje mnie zaciągnąć do Gay Clubu. Chłopak tylko spuścił wzrok, szukając jakiejś podpowiedzi w płytkach chodnika.
- Już wiem! – krzyknąłem uradowany, klaszcząc w dłonie. – Podobam ci się! – wykrzyknąłem i z szerokim uśmiechem na buzi, robiąc kilka kroków w tył.
 - Wcale, że nie. – szybko zaprzeczył Liam, podnosząc na mnie zaskoczone spojrzenie. Zapewne zastanawiając się jak w ogóle mogłem tak pomyśleć.
- Wcale, że tak. –  droczyłem się z nim i w podskokach oddaliłem się jeszcze bardziej od przyjaciela. – Lecisz na mnie. – zaświergotałem wesoło, nie przejmując się tym, że ktoś może słuchać naszej rozmowy.  
- Wcale nie. – ponownie zaprzeczył ciemny blondyn i rozejrzał się dookoła, czy nikt nie jest świadkiem mojego dziwnego zachowania.
- Oj Liam, przyznaj się. – nagle zaprzestałem swoich komicznych tańców na środku drogi i zrobiłem smutną minkę,  wbijając spojrzenie w Liam’a. Jednak w moich oczach cały czas tańczyły iskierki radości. Milczałem przez moment, nie spuszczając wzroku z kolegi, chcąc przeczytać o czym myśli w tym momencie Payne.  – Lecisz na mnie. – zaśmiałem się i w podskokach znalazłem się przy przyjacielu. – Tak bardzo, że za wszelką cenę chcesz zrobić ze mnie geja, by móc się dobrać do moich majtek.  – zarzuciłem ręce na kark przyjaciela i uśmiechnąłem się do niego szeroko, ukazując swój aparat ortodontyczny. – Przejrzałem ci Li. – postukałem go palcem po klacie, cały czas się do niego uśmiechając.
- Powaliło cię. – zbulwersowany chłopaka odepchnął go od siebie. Po wpływem siły jaką chłopak użył, by mnie od siebie odepchnąć zrobiłem kilka kroków w tył o mało co się nie przewracając na rozwiązanej sznurówce. Liam automatycznie rozszerzył oczy widząc jak próbuję złapać równowagę machając rękoma.
 - W porząsiu – uśmiechnąłem się do niego, gdy sytuacja była już stabilna, a jemu kamień spadł z serca. – Przecież żartuję. – nawiązałem do naszej dyskusji. Schyliłem się, żeby zawiązać buta cały czas się podśmiewając. Nie mogłem uwierzyć, że Liam dał się złapać na to, że myślę iż naprawdę na mnie leci. Od samego początku z niego żartowałem. Doskonale zdaję sobie sprawę, że Payne nigdy nie spojrzałby na mnie jak na potencjalnego partnera. Po pierwsze, nie jestem w jego typie. Daleko mi do dobrze zbudowanego, ciemnowłosego chłopaka o ciemnej karnacji. Tak, właśnie taki jest typ Liam’a. Może trochę mało dokładny, ale tylko to jest cechą powtarzającą się w zdjęciach mężczyzn lub chłopakach, których Li uznaje za atrakcyjnych. Drugim i najbardziej oczywistym faktem, dla którego nie mógłbym się podobać przyjacielowi to, to że znamy się od zawsze. Nawet nie pamiętam okresu kiedy go nie znałem, a to wszystko przez to, że nasze mamy się przyjaźnią. Moja mama jest ciocią dla niego, a jego dla mnie. Gdy byliśmy młodsi to sami siebie nazywaliśmy kuzynami. Dlatego myśl, że chłopak naprawdę uwierzył w to, że o coś takiego go posądziłem, była naprawdę zabawna. – Po prostu zastanawiam się dlaczego tak bardzo ci na tym zależy.  – wyprostowałem się, aby kontynuować spacer. – Masz przecież dużo kumpli takich jak ty. Czemu nie pójdziesz z którymś z nich? –  podrzuciłem mu pomysł.
 - Tylko ci się wydaje, że jest ich tak dużo. – westchnął. – Mark nigdy w życiu nie poszedłby do takiego klubu, bo boi się, że ktoś go zobaczy. Adama nie kręci zabawa. Woli bawić się z książkami, wkuwając kolejne zasady hydrolizy, a Aaron.. Z nim nie chcę już iść. – powiedział. Spojrzałem na niego zasmucony słuchając o tym, że Liam mając wielu znajomych tak naprawdę nie ma z kim iść do głupiego klubu. Jednak gdy zaczął mówić o Aaronie uśmiechnąłem się mimowolnie. Ten chłopak był totalnym wariatem. Może nie znałem go tak dobrze jak Liam, bo zamieniłem z nim zaledwie kilka zdań, ale już samo to i opowiadania przyjaciela dały mi jasny obraz, że jest on niesamowicie pozytywną postacią.  Dlatego też zastanawiałem się co takiego zrobił, że Payne nie chce chodzić z nim w takie miejsca.
- Co zrobił? – zapytałem.
 - Jeszcze nigdy nie najadłem się takiego wstydu. – westchnął, przewracając oczami, a po jego minie mogłem się domyślić, że przypomina sobie to zdarzenie. – Trzy dni temu tak bardzo chciał iść tam ze mną. No to myślę „ Dobra, bynajmniej nie będę musiał iść sam”. Umówiłem się z nim przy wejściu. – słuchałem uważnie opowieści przyjaciela, próbując dostrzec coś co mogło go tak zawstydzić, jednak na razie wszystko było w porządku. – Patrzę na zegarek.  – mówił, a dla potwierdzenia swoich słów naprawdę to zrobił. – Spóźniał się już 10 minut, ale przecież nie wejdę sam, bo później mnie nie znajdzie. To czekałem. – wzruszył ramionami, coraz bardziej wczuwając się w to co opowiada. – Już miałem do niego dzwonić, gdy w oddali zobaczyłem biegnącą postać. – zamilknął i spojrzał na mnie, jakby oczekując jakiegoś znaku, że go słucham. Skinąłem tylko głową, uśmiechając się lekko. – Tak! – uniósł głos. – To był on! W cholernych czarnych skórzanych spodniach i cholernej różowej bluzce na ramiączkach sięgającej przed pępek. – powiedział, kryjąc twarz w dłoniach, a ja nie mogłem się powstrzymać przed parsknięciem śmiechem. Szybko jednak zasłoniłem usta rękę.
- O Boże. Powiedz, że żartujesz. – mówiłem przez śmiech.
- Nie, nie żartuję. – pokręcił głową.  – Kiedy na nie nawrzeszczałem, że co to ma być.  To zaczął się tłumaczyć, że pierwszy raz idzie do takiego klubu i nie wie jak powinien się ubrać, a oglądał ostatni film o gejach i tam do takich klubów chodzili ubrani właśnie tak. – ciągnął.
 - Ej. Chciał dobrze.- próbowałem go jakoś tłumaczyć. Nie mogłem powstrzymać cichego chichotu wyobrażając sobie jak musiał wyglądać Aaron i to co musiał czuć Liam.
 - Jasne. – warknął, zły na tą całą sytuację. – Jak już się chciał wzorować na filmie to mógł wybrać jakiś bardziej nowoczesny, a nie z lat dziewięćdziesiątych. – wyrzucił do góry ręce, przez co jeszcze bardziej się roześmiałem.  – Ale to jeszcze nie koniec.  – uspokoił mnie ruchem ręki. – Ty nie wiesz jak wywijał na stole i podrywał kwiatka. Fiu fiu.. – pokręcił głową, jednak sam nie wytrzymał i roześmiał się. Przypominał to raczej śmiech bezsilności, ale bynajmniej nie był zły. – To pójdziesz? - nagle zmienił temat. - Naprawdę znudziło mi się przesiadywanie tam samemu. Obiecuję, że gdy tylko zobaczę kogoś odpowiedniego, to ja pójdę do niego, a ty będziesz mógł wrócić do domu. – zarzucił rękę na moje ramię i znowu spojrzał na mnie tymi sarnimi oczami. Chciałem powiedzieć, że się zgadzam, ale nie zdążyłem, bo mi przerwał.
- A poza tym będziesz mógł się sprawdzić. – uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Że co proszę? – o mały włos, a zakrztusiłbym się własną śliną.
- No mówię, że możesz sprawdzić czy pociągają cię też mężczyźni. – wytłumaczył spokojnie, jakby to było zupełnie oczywiste.
- Nie muszę tego sprawdzać, bo nie pociągają mnie mężczyźni. To, że powiedziałem, że David jest przystojny nie robi ze mnie od razu geja. – uniosłem się.  Jak on w ogóle mógł na coś takiego wpaść?
- Oj nie denerwuj się. – powiedział głosem jakim mówi się od małych dzieci i złapał mnie za policzek, by nim pociągnąć co tylko jeszcze bardziej mnie zdenerwowało. Posłałem mu mordercze spojrzenie, więc się odsunął. – Po prostu od kiedy powiedziałeś mi o Davidzie to zacząłem cię trochę obserwować i dosyć często przyglądałeś się tyłkom facetów, stary. – powiedział. – Tak nie zachowują się…
- No i co z tego. – przerwałem mu szybko. Nie chciałem by to mówił. Wystarczyło mi, że sam się z tym męczyłem.  Boże, wielkie mi halo! Kilka razy spojrzałem na tyłek czy krocze jakiegoś chłopaka. Przecież to nic strasznego. Po prostu porównywałem. Dziewczyny też tak robią.
- Nie, nic. – Liam, chyba wyczuł, że lepiej żeby nie przeginał, bo uniósł w obronnym geście ręce. – Po prostu myślałem, że to byłby dobra okazja, żebyś się sprawdził. Tylko tyle. – powiedział cicho wzruszając ramionami. 
- Mam dziewczynę Li. – podałem szybko niepodważalny argument na to, że tego nie zrobię. Chłopak jednak odczytał to zupełnie inaczej, a jego uśmiech się poszerzył. Zupełnie jakby to zdanie mówiło: „Liam masz rację, nie jestem pewien swojej orientacji”.
 -No i co z tego. – papugował. Nagle stał się ożywiony i pełny energii do dalszego namawiania mnie. – Nie każe ci przecież od razu wskakiwać jakiemuś napalonemu kolesiowi do łóżka. – powiedział, a ja spojrzałem na niego z miną jasno wyrażającą, że tego by tylko brakowało. – Chociaż pewnie będziesz miał wzięcie. – uśmiechnął się do mnie. – Wiesz... Słodki, niewinny blondasek. – poczochrał moje włosy, przez co zmierzyłem go morderczym spojrzeniem. – Ale dobra, nie o tym. – machnął ręka, posyłając mi przepraszające spojrzenie. Najwyraźniej dostrzegł, że wcale jego żarciki mnie nie bawią. – Nie musisz nawet się z nikim całować, chociaż..
- Liam. – warknąłem. Zapewne chciał powiedzieć, że wiele osób chętnie by to ze mną zrobiło, bo moje usta wyglądają taaaak kusząco.
 - Po prostu chodź tam ze mną. Niall... – zdążył powiedzieć tylko tyle, bo rozdzwonił się mój telefon. Szybko przeszukałem wszystkie kieszenie i wyciągnąłem komórkę, sprawdzając kto próbuje się do mnie dodzwonić. Katy. Posłałem przyjacielowi przepraszając spojrzenie i odebrałem telefon.
- No hej. – uśmiechnąłem się do siebie słysząc głos mojej dziewczyny. Co prawda widzieliśmy się dwa dni temu, ale już za nią tęskniłem.  – Słucham? – zapytałem nie pewny czy dobrze usłyszałem. Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Spojrzałem na przyjaciela, który uważnie mi się przyglądał z pytaniem wymalowanym na twarzy. Uniosłem rękę do góry, dając mu znak żeby zaczekał, a sam odszedłem kilka kroków od niego. Nie potrzebowałem świadków przy takiej rozmowie. – Ale jak to? Ty chyba sobie żartujesz? – mówiłem. Nie wiem czy byłem bardziej smutny czy zły. – Ale.. – mój głos  mimowolnie zadrżał. Dopiero teraz do mnie doszło, że to dzieje się naprawdę. Katy zadzwoniła do mnie po to by ze mną zerwać. Zadzwoniła. Zerwała ze mną przez telefon. – Po prostu nie wierzę. – powiedziałem i jedyne co mogłem zrobić, by jako tako trzymać emocje na wodzy to rozłączyć się. Byłem na nią wściekły, za to co powiedziała i za to jak się zachowała. Ale resztki szacunku do dziewczyny i to, że naprawdę ją lubiłem, powstrzymały mnie przed wypowiedzeniem w jej kierunku kilku nie za bardzo miłych stwierdzeń. Nigdy nie rozumiałem ludzi zrywających przez sms’y lub telefon. Zawsze śmiałem się z nich i ich tchórzostwa. Bo jak można bać się powiedzieć osobie, z którą się było, że to już koniec, że już się do niej nic nie czuje. Sam szacunek do tej osoby wymagał tego, by zerwać w cztery oczy. Nigdy też nie sądziłem, że spotka mnie coś takiego. Wydawało mi się, że taki rzeczy dzieją się tylko w tanich komediach romantycznych, a później i tak wszystko jest w porządku. Jednak to działo się naprawdę. Ten telefon miał miejsce, a słowa wypowiedziane przez dziewczynę, którą darzyłem ogromnym uczuciem paliły moje wnętrze i raniły serce z każdą chwilą coraz bardziej. Nie byłem tylko pewien do kogo mam więcej żalu. Do niej za to, że mnie tak potraktowała. Wykorzystała, zabawiła się i porzuciła. Czy do siebie, że byłem taki głupi. Jak można nie zauważyć, że osoba z którą jesteś, z którą spędzasz kilka godzin dziennie cię bawi się tobą? Byłem zbyt zauroczony jej grą.
- Niall… - zaczął Liam, idąc w moją stronę. Na pewno wiedział, że coś jest nie tak. Zawsze wiedział i to w nim podziwiałem. Jednak teraz wcale nie było to takie trudne, bo kto normalny po zakończonej rozmowie przez kilka minut wpatruje się w komórkę.
- Nie pójdę z tobą do żadnego pieprzonego Gay Clubu! – krzyknąłem w jego stroną. – Idź sobie sam i zostaw mnie w spokoju!  Bądź sobie gejem beze mnie i mnie w to nie mieszaj – wydarłem się na niego. W tym momencie byłem chyba najbardziej żałosną osobą, która stąpała po ziemi. Jaki przyjaciel tak robi? Jaki przyjaciel wyżywa się na drugim, bo właśnie przed chwilą zerwała z nim dziewczyna tłumacząc, że nigdy do niego nic nie czuła i była z nim tylko dlatego by być bardziej zauważalną? 
- Ale..
- Odwal się ode mnie i zostaw mnie w spokoju! – krzyknąłem.


***


Kolejny wieczór zapowiadał się tak samo. Wstałem z łóżka, wziąłem szybki prysznic, ogarnąłem się, poszedłem po Zayn’a, by razem pójść do klubu. Miałem dopiero dwadzieścia lat, a moje życie było takie monotonne, jakby już dawno stuknęła mi siedemdziesiątka. Wyjście do klubu, seks z przypadkowych mężczyzną, powrót do domu, ewentualnie wyproszenie gościa, prysznic, uczelnia, sen, wyjście do klubu, seks z przypadkowym mężczyzną i tak dalej i tak dalej. Polowi to wszystko zaczynało mnie przytłaczać. Potrzebowałem jakiejś zmiany. Trochę adrenaliny, bo to czy babcia wejdzie do pokoju, czy nie, już dawno przestało mnie interesować. Wiedziała o tym kim jestem i może zbyt wielkim słowem będzie jeżeli powiem, że była ze mnie dumna, ale szanowała mnie i nie przeszkadzało jej to, że od czasu do czasu przyprowadzę do domu jakiegoś kolesia. No może trochę częściej niż od czasu do czasu, ale nie przeszkadzało jej to. Mówiła, że też była młoda i też nieźle potrafiła zaszaleć. Wtedy zbierała się na wspominki z czasów młodości, ale zawsze zdążyłem wyjść z domu zanim doszło do pikantnych szczegółów. Raz, gdy miałem 19 lat i pierwszy raz babcia przyłapała mnie na gorącym uczynku opowiedziała mi o swoich podbojach. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że mam uciekać i wysłuchałem historii o tym jak uwiodła dwóch mężczyzn. To było straszne. Wtedy też pozbyłem się wyrzutów sumienia, bo jak mogę być normalny mieszkając pod jednym dachem z taką kobietą?
Tak czy inaczej moje życie zaczynało mnie nudzić, co nie było dobrym znakiem. Jeżeli w wieku dwudziestu lat tak się dzieje to co będzie, gdy stuknie mi trzydziestka? Później pięćdziesiątka? A co będzie jeżeli już nie będą zdolny do uprawiania seksu? Chyba zwariuję.
 - Zayn, proszę cię... zróbmy coś innego niż wypad do Aequalitas. – jęknąłem mu nad uchem. Zayn jednak wydawał się nie zwrócić na to uwagi tylko zawzięcie próbował naprawić zapalniczkę, w której na moje oko po prostu skończył się gaz.  – i podrywanie napalonych na nas kolesi. To żadna zabawa wiedząc, że i tak ci się uda. – marudziłem. Taka była prawda. Na nasze szczęście obaj byliśmy dosyć przystojni, więc znalezienie partnera na noc nie było dla żadnego z nas trudnością. – Ta monotonność mnie zabija.  – westchnąłem.
- A według mnie jest całkiem przyjemna. – powiedział nawet nie odrywając wzroku od zapalniczki. – Cholera.. – warknął, gdy znowu mu się nie udało odpalić.
 - Ty tylko o jednym. – pokręciłem zrezygnowany głową. Jasne, seks jest ważny. Daje wiele przyjemności, ale co ze spełnieniem i satysfakcją?
 - Ty też Hazz. Ty też. – zaśmiał się, spoglądając na mnie swoimi bursztynowymi oczami. Spuściłem wzrok, chcąc ukryć to, że mnie przejrzał. Ciężko było udawać osobę dla której równie ważne są inne wartości, gdy jest się przy kimś kto zna cię tak dobrze, a może i nawet lepiej niż ty sam. Taki właśnie był Zayn, potrafił przejrzeć mnie na wylot, nic nie dało się przed nim ukryć.
 - No dobra. – wykrzyknąłem. Z bezsilności i frustracji, że znowu miał racje, wyrzuciłem w górę ręce. – Ale może trochę kreatywności?!
- Co masz na myśli? – spojrzał na mnie wyraźnie zaciekawiony.
 - Może pójdźmy do zwykłego klubu… – tylko zacząłem, a Zayn już się skrzywił. Można powiedzieć, że nie lubił takich miejsc. Z całą jego imprezował naturą i olewatorskim podejściem do życia i tego co o nim myślą inni, wolał unikać barów dla osób heteroseksualnych. Doskonale wiedział, że tam nie pasuje, a wielu ludziom przeszkadzało to, że Zayn nie wstydził się tego kim jest i nie zmierzał tego ukrywać. Dlatego też często dochodziło między nim, a innymi gośćmi takich miejsc do bójek, bo gdy ktoś obrażał jego lub mnie, włączał się cięty język Malik’a. – i tam sprawdzić swoje umiejętności? – jednak z czasem gdy rozwijałem swoją myśl, na jego twarz wkraczał uśmiech.
- Kontynuuj młody. – skinął głową, wsłuchując się w to co mam do powiedzenia.
- Przestań mówić do mnie młody. – zwróciłem mu uwagę lekko zirytowany. Nie rozumiałem, dlaczego na każdym kroku musiał podkreślać różnicę naszego wieku. Był ode mnie przecież tylko o rok starszy.
- Och Haroldzie. – westchnął z niewinnym uśmieszkiem. Doskonale wiedział, że są ta dwa zwroty, których wręcz nie cierpię i specjale używał ich w zupełnie nie potrzebnych sytuacjach.
 - Zayn! – uniosłem głos, na co Malik uśmiechał się jeszcze szerzej. Uwielbiał wytrącać mnie z równowagi, a trzeba zaznaczyć, że był w tym mistrzem. Westchnąłem zrezygnowany. -  No nie wiem. Możemy założyć się kto pierwszy uwiedzie jakiegoś kolesia? – rzuciłem pierwsze co przyszło mi do głowy. Odrobina adrenaliny związana z podrywaniem heteroseksualnego chłopaka, a do tego rywalizacja. Dwie rzeczy, które z Zayn’em uwielbialiśmy  ( oprócz seksu oczywiście).
 - No no.. – pokiwał głową z uznaniem. Uśmiechnąłem się dumny z tego, że zaimponowałem mu swoją pomysłowością. – Ciekawe. – uśmiechnął się lekko. – A co dostanę jak wygram? – zapytał, zatrzymując się. Nawet nie spostrzegłem jak doszliśmy do ulicy gdzie mieścił się klub Aequalitas, była więc ostatnia szansa na zmianę planów. Albo wchodzimy do środka, a noc minie nam jak zwykle, albo wracamy się i zaczynamy poważniejszą zabawę.
 - Hmm. – zastanowiłem się chwilę. – Bo ja wiem? – wzruszyłem ramionami. Nie miałem pojęcia co mógłbym mu dać za wygraną zakładu. Miał wszystko. – To co mam najcenniejszego. – uśmiechnąłem się do niego lekko. Zayn roześmiał się głośno.
 - To wziąłem sobie już trzy lata temu. – położył dłoń na moim ramieniu nie przestając się śmiać. Poczułem ja robię się czerwony i automatycznie spuściłem głowę, by nie mógł tego dostrzec. Nienawidziłem tego, że był on jedyną osobą przed którą się czerwieniłem i nie mogłem nic na to poradzić. A wszystko to przez tą jedną cholerną noc. Która swoją drogą, był moją najlepszą. To z Zayn’em straciłem swoje ‘dziewictwo’ i to on wprowadził mnie w wielki świat gejów. Pomógł mi zaakceptować samego siebie, bo z początku nie bardzo dopuszczałem do siebie tę myśl. Był przy mnie, gdy go potrzebowałem. Teraz nasze relacje nie do końca są czysto przyjacielskiego, ale każdemu z nas to odpowiada. Cóż… Zdarza się, że gdy nie spotkamy w klubie nikogo godnego uwagi, po prostu lądujemy razem w łóżku. Nic więcej. Zero uczuć, czysty seks.  
- Zamknij się. – warknąłem, nie podnosząc na niego wzroku. On po porostu uwielbiał to robić. Zawstydzać mnie, denerwować, to wszystko było jego hobby.  – Miałem na myśli mój wolny czas.- wytłumaczyłem chłopakowi. – Co ty na to, że posprzątam ci auto i … niech będzie. – machnąłem ręką z lekkim uśmiechem. – Jak wygrasz będę gotował ci obiady przez miesiąc. – wypaliłem. Zayn porządnie zastanawiał się nad moją propozycją. On lubił jeść, ale nie miał talentu do gotowania, w odróżnieniu ode mnie, bo babcia zadbała o to, żebym nie umarł z głodu, gdy już pójdę na swoje.
 - Hmmm. – przyłożył palce do brody, udając że się zastanawia. Dobrze wiedziałem, że pójdzie na to. - Dobra, mogę się zgodzić. – skinął głową. - A ty co ode mnie będziesz chciał, co? – zarzuciła mi na ramię rękę i przyciągnął do siebie przez co wtuliłem się w jego bok. Było coś o czym marzyłem.  
- Chcę być na górze.     

Szczerze mówiąc, wypaliłem moje żądanie, bez większego przemyślenia. Dopiero później, gdy poczułem na sobie wzrok Zayn’a, który jasno mówił, że mu się to nie podoba, ale się zastanawia, doszło do mnie co tak naprawdę zrobiłem. Byłem pewien, że się nie zgodzi. Każdy wiedział, że Zayn Malik pieprzy chłopców, ale chłopcy nie pierzą Zayn’a Malika. Jak więc mógłby zaryzykować swoją reputację dla głupiego zakładu? Z drugiej strony wyglądał na pewnego siebie, gdy tylko mu podsunąłem pomysł zakładu.
 Weszliśmy do klubu i od razu poczułem na sobie kilka par oczy ludzi, którzy siedzieli przy stolikach niedaleko drzwi. Kojarzyłem ich z uczelni, a po ich zniesmaczonych minach mogłem się domyślić, że oni również wiedzą kim jesteśmy. Czasami nie mogłem wyjść z podziwu jak wiele ludzie potrafią się o tobie dowiedzieć, nie zamieniając z tobą ani słowa. To było wręcz przerażające. Nie przejmowaliśmy się jednak tym i z uniesionymi głowami przeszliśmy wprost do baru, by wybrać naszą ofiarę. Zayn stanął bokiem i oparł się o blat, gdy ja usiadłem na wysokim krześle, obracając nim tak, że miałem przed sobą całą salę. Zamówiliśmy po drinku i zaczęliśmy poszukiwania.
- Może któryś z tych. – wskazałem ruchem głowy na mężczyzn, siedzących przy stoliku oddalonym od nas o jakieś półtora metra.  Mieli góra 25-27 lat. Wszyscy byli już nieźle wstawiani, a ich śmiechy roznosiły się echem po pomieszczeniu, plącząc się z głośną muzyką, która wydobywała się z kolumn.
- Hmm.. – zmrużył oczy Malik i upił łyka drinka, przyglądają się im. – Za starzy. – przełknął alkohol, - a poza tym widzisz jak oni wyglądają? – spojrzał na mnie z pod uniesionych brwi. Jeszcze raz zerknąłem w stronę tych chłopaków. Dobra, może faktycznie nie należeli do najprzystojniejszych, ale gdyby tak przymknąć jedno oko, a później drugie to dałoby radę.
- Marudzisz. – westchnąłem i zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu kogoś innego.
- A ten?– przyjaciel wskazał na chłopaka, który był ubrany w czarne przylegające do ciała dżinsy i białą koszulę. W ręce trzymał tacę na którą stawiał puste szklanki zebrane z stolików. Po jego wyrazie twarzy łatwo można było domyślić się, że jest już znudzony i zmęczony tą pracą. Mimo to miał w sobie coś. Przypominał trochę Zayn’a w młodości.
 - Nie za młody? – obróciłem się w stronę przyjaciela, a jego usta rozciągnęły się w łobuzerskim uśmiechu. – Ile on może mieć lat? Siedemnaście? – wyraziłem swoje zwątpienie co do tego pomysłu.
- Gorące siedemnastki są najlepsze. – po raz kolejny rzucił w moją stronę aluzję. Tym razem dodatkowo szturchnął mnie ramieniem, a gdy uniosłem na niego wzrok przygryzł dolną wargę. Nienawidzę go!
 - Ten? – zmęczony poszukiwaniami skinąłem głową na mężczyznę, który siedział na nas tyłem. Po kształcie jego pleców i barków, można był się domyśleć, że jest umięśniony. Taki jak Zayn lubi, więc nie powinno być problemu.
- Harry, naprawdę wystarczy mi, że przeleciałem jednego wykładowcę. – powiedział, a moje oczy natychmiast się rozszerzyły.
 - O Boże… Sorry.. Nie wiedziałem. – zacząłem się tłumaczyć. Nie wiem czemu, ale poczułem się głupio ze świadomością, że zaproponowałem mu przelecenie jego nauczyciela i sam miałbym go podrywać.
Malik spojrzał na mnie i wybuchł głośnym śmiechem.
 - Żartowałem młody. – poklepał mnie po ramieniu, ocierając z kącików oczy łzy. – Ale nadal nie. – powiedział zdecydowanie. Pokręciłem rozzłoszczony głową.
Między nami nastała cisza. Każdy rozglądał się po klubie w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata.
 - Zayn wybierzmy, byle jakiego. Mamy się nim tylko zabawić. Co za różnica? – marudziłem. – Niech będzie ten. – wskazałem ręką na blondyna, który siedział ze spuszczoną głową po przeciwnej stronie baru. Jego włosy były rozwalone, albo ułożone w artystyczny nieład. Jak kto woli. Jego oczy były barwy, nie mam pojęcia jakiej, bo siedział za daleko, a poza tym cały czas uparcie wpatrywał się w swoją szklankę. Nie był jakoś wybitnie umięśniony, mógłbym rzec, że był raczej wychudzony, dlatego byłem przygotowany na kolejną odmowę.
 - Niech będzie. – zgodził się Malik. 

24 komentarze:

  1. Jak zobaczyłam długość myślałam, że nie dotrwam do końca a tu zaskoczenie. Czytało się szybko i nawet sama nie wiem kiedy dotarłam do końca.
    Mam nadzieję, że pozostałe rozdziały też będą takie długie.
    Życzę weny i czekam na next!
    http://we-london-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, podoba mi się *.* mam tylko nadzieję, że nie zabawią się Niallem aż tak :x nie chcę, żeby za bardzo cierpiał, obiecasz mi to? Haha, głupie pytanie, ale jestem wrażliwa na biednego Niallerka w opowiadaniach. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! x

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu,, wow'' bardzo mi się podoba ;) Rozdział jest świenty, po prostu cudo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego przepraszasz skoro w tym przypadku długość rozdziału jest tylko jego atutem... Wspaniale to napisałaś i już nie mogę się doczekać kolejnego.
    Już chciałam zacząć gdybać na temat scenariuszy (cała ja), ale powstrzymam się tym razem ;) Naprawdę świetnie się zapowiada i zdecydowanie wrócę po więcej.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super się zapowiada. Czekam na następny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. dziewczyno, jestes genialna! kocham to. tak, mnie tez na poczatku przerazila dlugosc, ale nawet nie wiem kiedy doczytalam do konca..
    beda "walczyc"o Nialla, zapowiada sie interesujaco :)
    czekam na dalsze rozdzialy i mam nadzieje, ze niedlugo pojawi sie dwojeczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ugh, Kocham Cię za Twoje opowiadania! Jak to czytałam, to ani na chwilę uśmiech nie schodził mi z twarzy! Idealne na poprawę humoru :D Jednak sprawdź rozdział jeszcze raz, bo czasami pojawiają się literówki ;) Czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow. Jestes genialna. Szczerze mowiac myslalam, ze tqqo inaczej bedzie wygladac, ale ta wersja o wiele bardziej mi sie podoba. Tak wiec czekam z niecierpliwoscia. Pozadrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest jeden minus tego rozdziału. Skończył się. No do kurwy, tak mi to szybko zleciało ;c Ja chce więcej!! Jestem napalona na twoje nowe opowiadanie xDDD

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlugie ale swietnie sie czytalo, czekam na kolejny.
    Rozowa koszulka rozwalila system!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, czekam na nn :)
    I wcale nie za długie,im dłuższe tym lepsze + dwie perspektywy są okey, nie musisz tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  12. umca umca radotaniec.! jest rozdział. A nie wiem czy wiesz ale Cię uwielbiam. 2 perspektywy wyszły zajebiście. Jeżeli masz zamiar zrobić ich więcej (jeżeli w rozdziale będą np 4 ) to podpisuje. Łatwiej się wtedy czyta. Znaczy mi się łatwiej czyta nie wiem jak innym,\. Ej no! skończyłaś w takim miejscu! Twoje rozdziały chłonie się całkowicie. Nie ważne jak są długie. Dla nas i tak za krótkie; d

    OdpowiedzUsuń
  13. czy tylko ja się nie cieszę z tego, że oni postanowili się nim zabawić?;oo
    +wiem, taka jest fabuła i w ogóle, ale.. szkoda mi Nialla:c (który na miliooooon procent jest bi)
    poza tym wydaje mi się, że za niedługi czas będzie coś między Liamem a Zaynem, jejs! <3 opisał tego swojego faceta, tak? przeca to zayn!
    No nic, napisałaś jak zawsze - świetnie!
    Po prostu już tak bardzo przyzwyczaiłam się do twojego stylu pisania, że czasem gdy zaczynam czytać inne opowiadania, to mam tym ludziom za złe,że nie piszą tak jak ty - to chyba już obsesja.
    No nic, czekam na kolejny i życzę weny;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeny ! Nie mogłam się doczekać nowego, podoba mi się inny przebieg akcji niż w prawie wszystkich blogach o bromacach chłopaków. Najlepsze jednak jest to, że nie wiesz co będzie dalej i zawsze jesteś czymś zaskakiwana. Najbardziej nie mogę się doczekać wątku Ziall'a <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ugh nie lubię pisać komentarzy z telefonu, ale nie mogę pozostawić tego bez opinii.

    Wow, Harry został "rozdziewiczony" przez Zayn'a i teraz czasem się pieprzą ze sobą. Zdziwiłam się troszkę, ale kurczę po tym co tu przeczytałam już kocham to opowiadanie. Biedny Nialler został rzucony w tak podły sposób. Nie wiem czemu, ale chciałabym aby był on z Zayn'em bo wprost uwielbiam Ziall'a i tak teraz wpadłam na to, że przecież Liam jest gejem i tak mi się wydaje, że będzie z którymś z nich :D Co do akcji z tym kolegą Liam'a [przepraszam nie zapamiętałam jak się nazywa] to leże i nie wstaje xd

    Ach i jeśli wpadniesz na to co nie tak z moim ostatnim rozdziałem to proszę daj mi znać bo przyznam szczerze, że mi również coś tam nie pasuje, a końcówka to już w ogóle mi się nie podoba.

    Do następnego Xx

    OdpowiedzUsuń
  16. No ja się tak nie bawię, no!
    Cierpię na ten cholerny brak czasu i nie miałam jak zabrać się, aby skomentować zakończenie poprzedniego opowiadania, a Ty już przybywasz z nowym? Nawet nie mogę się zebrać w sobie, aby to przeczytać, ale wiem, że na pewno będzie mi się bardzo podobało!
    *przybyłam tutaj, tylko, aby zaznaczyć swoją obecność*
    Chciałabym Ci życzyć dużo weny, ale chyba nie cierpisz na jej brak! ;D
    Przybędę z konkretnym komentarzem, jak ogranę to i owo. ;D
    Pozdrawiam cieplutko! ^.^
    pookolorowana

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie :p no a mam pytanie bedzie w tym opowiaadaniu louis ? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Nie potwierdzam i nie zaprzeczam :)

      Usuń
  18. O jeny, ten blog będzie genialny. Szczerze mówiąc wolałabym, żeby Harry wygrał zakład ;3 Ale też szkoda mi Nialla, bo wiem, że przynajmniej na początku będą go traktować jak rzecz. Mam pytanie, będzie tutaj jakaś prawdziwa miłość? Czy nie o to w tym opowiadaniu chodzi? Chodzi mi o to, czy będzie Narry, albo Ziall, coś jak w Twoim poprzednim opowiadaniu, że wielka miłość i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie odpowiedziałabym a to pytanie, ale to zepsuje ci cała frajdę czytania. :)

      Usuń
  19. Genialne. :D Już nie moge sie doczekać następnego rozdziału.:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow <--- tyle w stanie na razie jestem powiedzieć .
    Strasznie jestem ciekawa co będzie dalej . Moge sobie tylko wyobrażać . Zapowiada się świetnie .Serio nie wiem co napisać po prostu czekam na kolejny

    Na moich blogach pojawiły się nowe rozdziały . Widziałam że komentujesz więc Cię informuję ;)
    http://forbidden-love-ziall.blogspot.com/
    http://hate-or-love-ziall.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. ahhh... uwielbiam każde twoje opowiadanie, to teraz też.♥
    Otrzymujecie nominację ode mnie do Liebster Blog Award. Na moim blogu macie wszystko wyjaśnione: http://life-is-different-than-it-seems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń